2CD VERDI Falstaff * Polska Orkiestra Radiowa

2CD VERDI Falstaff *  Polska Orkiestra Radiowa
  • Zapraszam na inne moje aukcje.
    Warto, ponieważ koszt przesyłki jest stały, niezależnie od ilości wylicytowanych płyt.

    Wydawca: Polskie Radio SA PRCD 1084-85
    Rok wydania: 2008



    VERDI
    Falstaff komedia liryczna w 3 aktach
    2 CD + libretto

    CD 1

    1.     Akt I scena 1: Falstaff! Ola!
    2.     Akt I scena 1: Sei polli: sei scellini… So che andam, la notte
    3.     Akt I scena 1: Ma è tempo d’assottigliar l’ingegno… V’e noto un tal, qui del paese
    4.     Akt I scena 1: L’Onore! Ladri!
    5.     Akt I scena 2: Alice. Meg. Nannetta
    6.     Akt I scena 2: Fulgida Alice!amor t’offro… Quell’otre!quel tino!
    7.     Akt I scena 2: In duo parole
    8.     Akt I scena 2: Pst, pst, Nannetta... Labbra di foco
    9.     Akt I scena 2: Udrai quantaegli sfoggia
    10.     Akt II scena 1: Siam pentiti e contriti… Reverenza!
    11.     Akt II scena 1: Alice è mia!... Va, vecchio John
    12.     Akt II scena 1: Signore, v’assista il cielo!
    13.     Akt II scena 1: C’e a Windsor una dama
    14.     Akt II scena 1: E sogno? O realtà
    CD 2
    1.     Akt II scena 2: Presenteremo un bill….Giunta all’Albergo della Giarrettiera
    2.     Akt II scena 2: Gaie comari di Windsor
    3.     Akt II scena 2: Alfin t’ho colto, raggiante fior
    4.     Akt II scena 2: Quand’ero paggio
    5.     Akt II scena 2: Mia signora!
    6.     Akt II scena 2: Vien qua. Che chiasso!
    7.     Akt II scena 2: C’e. C’e. Se t’agguanto! Se ti piglio!
    8.     Akt III scena 1: Ehi! Taverniere! Mondo ladro
    9.     Akt III scena 1: Reverenza. La Bella Alice….Quando il rintocco della mezzanotte
    10.     Akt III scena 1: Brava. Quelle corna saranno la mia gioia!
    11.     Akt III scena 2: Dal labbro il canto estasiato vola
    12.     Akt III scena 2: Una, due, tre, quattro
    13.     Akt III scena 2: Ninfe! Elfi!Silfi!.... Sul fil d’un soffio etesio
    14.     Akt III scena 2: Alto là!... pizzica, pizzica
    15.     Akt III scena 2: Ogni sortadi gente dozzinale
    16.     Akt III scena 2: Facciamo il parentado… Tutto nel mondo è burla

    • Falstaff - Adam Kruszewski (baritone),
    • Ford - Artur Ruciński (baritone),
    • Fenton - Rafał Bartmiński (tenor),
    • Dr. Cajus - Jerzy Knetig (tenor),
    • Bardolfo - Krzysztof Kur (tenor),
    • Pistola - Remigiusz Łukomski (bass),
    • Mrs. Alice Ford - Izabella Kłosińska (soprano),
    • Nannetta - Katarzyna Trylnik (soprano),
    • Mrs. Quickly - Joanna Cortes (alto),
    • Mrs. Meg Page - Małgorzata Pańko (mezzo-soprano),
    Polish Radio Symphony Orchestra and Choir;
    Łukasz Borowicz, conductor

    Opis wydawcy:
    "Falstaff" nie należy do największych przebojów operowych Verdiego. Bynajmniej nie ze względu na niski poziom. Przeciwnie, wymaga jak najlepszych solistów, orkiestry i dyrygenta, aby zajaśnieć najczystszym blaskiem arcydzieła.Nie należy do tych melodyjnych, ale miałkich konstrukcyjnie i treściowo oper, w których liczą się tylko trzy, cztery arie, a reszta służy do zabicia czasu i pokazania możliwości kompozytora. "Falstaff" jest utworem o żelaznej, jednorodnej konstrukcji, w którym wszystko ma sens, a jedno wynika z drugiego.
    Znajdziemy tu wspaniałe arie, duety czy kwartety, ale nie służą one tylko popisom śpiewaków, lecz wynikają z potrzeby formalnej dzieła. Premiera w Mediolanie w 1893 r. zakończyła się wielkim triumfem twórców i wykonawców. Na polskie prawykonanie trzeba było czekać blisko czterdzieści lat. W ostatnim czasie, od 1988 do 2002 roku, wystawiano go aż czterokrotnie. Zarejestrowane nagranie wykonane zostało z okazji inauguracji sezonu koncertowego Polskiej Orkiestry Radiowej pod dyrekcją nowego dyrektora, Łukasza Borowicza. W tytułowej roli wystąpił znakomity Adam Kruszewski. Nagranie na światowym poziomie i wspaniały poziom edycji.

    Alina Ert-Eberdt

    Wybór „Falstaffa” Giuseppe Verdiego na inaugurację sezonu Polskiej Orkiestry Radiowej świadczy o odwadze jej nowego szefa Łukasza Borowicza. A znakomite wykonanie tego arcytrudnego dzieła wróży, że w studiu im. Witolda Lutosławskiego czeka nas cykl koncertów na bardzo wysokim poziomie.
    Najogólniej biorąc trudność „Falstaffa” polega na tym, że w tej operze zamiast arii są dialogi. We wszystkich frazach występują nowe słowa i nowy motyw muzyczny, a na każdą nutę przypada inna sylaba, niekiedy bardzo trudna do zapamiętania dla nie-Włocha. Piotr Kamiński, który sprawował opiekę artystyczną nad wykonaniem i czuwał nad nieskazitelnością dykcji, obliczył, że w „Falstaffie” jest pięć razy więcej tekstu do zaśpiewania niż w przeciętnej operze.
    Librecista Arrigo Boito, który fabułę osnuł na kanwie dwóch dramatów Szekspira – „Wesołych kumoszek z Wind­soru” oraz „Henryka IV”, użył w libretcie wyszukanego słownictwa. Kamiński twierdzi, że nawet rodacy Boita i Verdiego mają problemy ze zrozumieniem niektórych słów i muszą zaglądać do słowników. Wszystkie dialogi i ansamble są napisane w bardzo szybkim tempie. Wystarczy, że tylko jeden ze śpiewaków wypadnie z rytmu i cała sekwencja rozsypuje się jak domek z kart.
    Nie oszczędzono również orkiestry. Verdi niemal na każdej stronie partytury umieścił trudny do zagrania takt. Jak przypuszcza Łukasz Borowicz, pisząc ostatnią w swoim życiu operę, 80-letni kompozytor, który znał na wylot słabe strony śpiewaków i muzyków orkiestrowych, zrobił to złośliwie.
    Krewniak Zagłoby
    Tytułowy bohater, sir John Falstaff, to niemłody już, gruby i rubaszny szlachcic. Władysław Kopaliński w swoim „Słowniku mitów i tradycji kultury” charakteryzuje go słowami: obżartuch, samochwał, rozpustnik, szelma, kłamczuch, który zawsze umie wykręcić kota ogonem. A jednak jest to postać sympatyczna, bo pod maską łotrostwa kryją się pasja życia, inteligencja i głębokie zrozumienie ludzkiej natury. Kopaliński umieszcza Falstaffa w tej samej tradycji literackiej, do której należy Onufry Zagłoba.
    Adam Kruszewski, który śpiewał Falstaffa podczas koncertu inaugurującego sezon Polskiej Orkiestry Radiowej, także broni tej postaci. „Falstaff nie uknułby intrygi, która jest motorem akcji, gdyby jego poprzednie próby życia na cudzy rachunek zakończyły się fiaskiem. Skoro wcześniej znajdowały się damy, które go utrzymywały, to znaczy, że one też nie były bez grzechu. Bronię tego człowieka dlatego, że ma poczucie godności i stać go na przyznanie się do winy”.
    Kiedy Łukasz Borowicz zdecydował się przygotować „Falstaffa”, od razu pomyślał o Adamie Kruszewskim jako odtwórcy roli tytułowej. „Byłem pewien, że ogromne doświadczenie sceniczne pana Kruszewskiego, który ma w dorobku role dramatyczne, komediowe, tragiczne, znajdzie odbicie w postaci sir Johna Falstaffa”. I nie pomylił się. Mimo że było to wykonanie koncertowe, Kruszewski potrafił samym głosem przekazać różnorodne emocje i wykreować bardzo wyrazistą postać.
    Duet barytonów
    Niewiele jest oper z duetami barytonów. Połowa II aktu „Falstaffa” należy do dwóch śpiewaków o takich głosach. W studiu im. Lutosławskiego Adamowi Kruszewskiemu partnerował Artur Ruciński. To wspaniały duet. Sądzę, że ten niezapomniany występ był rezultatem wzajemnej inspiracji i tzw. zdrowej konkurencji. Artystyczny pojedynek znakomitych artystów zawsze jest dla publiczności pięknym przeżyciem. W tym wypadku smaczkiem było to, że z wybitnym śpiewakiem stanął w szranki wokalista dopiero rozpoczynający karierę. W mojej ocenie pojedynek ten zakończył się remisem.
    Przyjemność sprawiało także słuchanie Katarzyny Trylnik i Rafała Bartmińskiego, którzy przepięknie śpiewali partie zakochanych w sobie Nannetty i Fentona. To kolejna udana rola Bartmińskiego. Partie kumoszek śpiewały: świetna Izabella Kłosińska (Alice Ford), Joanna Cortes (Pani Quickly) i Małgorzata Pańko (Pani Page). W pozostałych rolach wystąpili Jerzy Knetig (doktor Cajus), Krzysztof Kur (Bardolfo) oraz Remigiusz Łukomski (Pistola).
    Bardzo podobał mi się bas Remigiusz Łukomski, śpiewający partię jednego ze służących Falstaffa. Jak się ma iskrę Bożą, to nawet w niewielkiej roli skupia się na sobie uwagę. I Łukomskiemu się to udaje.
    Kapelmistrz z nerwem
    Za bohatera tego wykonania trzeba uznać Łukasza Borowicza, który po pierwsze wpadł na pomysł wystawienia „Falstaffa”, a po drugie zaraził swoim entuzjazmem solistów. „To dyrygent z charyzmą” – mówi Artur Ruciński. „Jeszcze zanim został szefem Polskiej Orkiestry Radiowej, dał się poznać jako kapelmistrz z nerwem. Prowadząc »Falstaffa«, błysnął talentem”.
    A sam Borowicz powiedział „Twojej Muzie” bezpośrednio po koncercie: „Gdybym uznał, że wszystko się udało, musiałbym przestać być dyrygentem” – co także dobrze o nim świadczy.

    Tradycja wykonywania „Falstaffa jest stosunkowo krótka. „Do lat siedemdziesiątych XX wieku był on rzadko wystawiany” – mówi Piotr Kamiński, autor wydanego we Francji przewodnika operowego „Mille et un operas” (Tysiąc i jedna opera). „Nie był to utwór pogardzany, wręcz przeciwnie, uchodził za arcydzieło, z którym każdy ambitny dyrygent powinien się zmierzyć. I robili to najwięksi: Toscanini, Karajan, Bernstein, Solti. Jednak dyrektorzy teatrów nie mieli pewności, że ten spektakl przyciągnie publiczność, w przeciwieństwie do »Traviaty« i »Trubadura«, które dzięki przebojowym ariom gwarantowały komplet na widowni. A dziś »Falstaff« jest silniejszym magnesem od tamtych oper, bo zmieniły się gusta słuchaczy” – uważa Piotr Kamiński.
    „Ta opera ma kilka magicznych miejsc” – mówi Adam Kruszewski. „Należy do nich niebiańska wprost fraza, w której Verdi zderzył wysoki głos ludzki z niskim rejestrem klarnetu basowego. Kiedy Nannetta wyśpiewuje najwyższe dźwięki, wówczas dominantę, dźwięk E, wspiera ciepło brzmiący bas-klarnet. Na każdej próbie czekałem na ten moment. Innym niezwykłym miejscem jest mocny, męski motyw, który rozlega się po lirycznej arii Forda. Od razu po kadencji orkiestra gra przepiękne forte fortissimo z puzonami i trąbkami na wierzchu. Aż chce się śpiewać i w ogóle żyć”.

    Pod naciskiem Adama Kruszewskiego artyści zrezygnowali z indywidualnych ukłonów po zakończeniu występu. „To praca zespołowa. Każdy z nas był najlepszy, bo odważył się wykonać to karkołomne dzieło. W tej operze bohaterem jest Verdi” – stwierdził wykonawca tytułowej roli


    Płyty CD oryginalne, nowe, zafoliowane + libretto.
  • Stan nowa, w folii
    Liczba płyt w wydaniu dwie
  • Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.

79,99  PLN
cena z 23% VAT
Cena nie zawiera kosztów dostawy

Chwilowy brak towaru

Dostępność: 0 szt.

Waga: 0 kg

Zapytaj o produkt

Koszyk jest pusty