CD MARIA CZUBASZEK Złota kolekcja Wyszłam za mąż

CD MARIA CZUBASZEK Złota kolekcja Wyszłam za mąż nr katalogowy: 9587759
  • Wydawca: Pomaton / Warner 9587759
    Rok wydania: 2017



                             MARIA CZUBASZEK
                                 Złota kolekcja

           
    1. Wyszłam za mąż, zaraz wracam – Ewa Bem
    2. Byle jak – Andrzej Dąbrowski
    3. Była sobie para - Alibabki
    4. Szedł sobie Johnny dróżką – Grażyna Łobaszewska
    5. Długo i szczęśliwie - Grzegorz Markowski
    6. Każdy as bierze raz – Ewa Bem
    7. Czas robi swoje – Krystyna Prońko
    8. Nie martw się - Vox
    9. Tico, tico - Ewa Kuklińska
    10. Bądź mężczyzną - Ewa Bem
    11. Jestem dobra – Danuta Rinn
    12. Nie lubię żonatych mężczyzn – Renta Kretówna
    13. Tyle pięknych dni - Andrzej Dąbrowski
    14. Rococo rock - Trubadurzy
    15. Odkładana miłość - Alibabki
    16. Miłość jest jak niedziela - Ewa Bem
    17. Rycz, mała, rycz - Ryszard Rynkowski
    18. Tak mało chcę – Ewa Bem
    19. Za spełnione wszystkie sny – Andrzej Dąbrowski
          

      

     Pisanie tekstów piosenek nie należało do ulubionych zajęć Marii Czubaszek. Przepraszam, w dalszej części tekstu, zamiast "Marii Czubaszek" będę używał spoufalenia "Marysi". Po pierwsze – tak się do niej zwracałem, po drugie – pisząc "Marii Czubaszek" czuję się jakbym pisał wypracowanie szkolne o Marii Konopnickiej, kimś może nawet utalentowanym, ale prywatnie raczej mi obojętnym. A Marysia obojętna mi nie jest. Ale naprawdę pisanie tekstów piosenek nie należało do ulubionych zajęć Marysi. Mówiła, że się męczy, kiedy musi na palcach liczyć sylaby. To wtedy, kiedy pisała do istniejącej już muzyki. A kiedy pisała bez muzyki, męczyła się jeszcze bardziej, bo nic nie narzucało jej rytmu. Lubiła cudze piosenki – Przybory, Młynarskiego, Kofty, Kreczmara, za swoimi nie przepadała.

    Miała niechętny stosunek do całej swojej twórczości, ale zauważyłem, że jej niechęć do własnych piosenek z czasem mijała. Niektóre zaczynała lubić. Przede wszystkim ze względu na ich kontekst towarzyski. Nie pisała z każdym i dla każdego. Jeśli już zabierała się do niewdzięcznej roboty i zaczynała na palcach liczyć sylaby, wiedziała, że później zazwyczaj zaśpiewa to ktoś, kogo po prostu lubi. W naszej długiej rozmowie, opublikowanej jako książka "Każdy szczyt ma swój Czubaszek", opowiedziała o pierwszej piosence, którą napisała z mężem, Wojciechem Karolakiem (dalej będę pisał "Wojtkiem", bo czuję się jakbym pisał wypracowanie o Wojciechu Gersonie, nauczycielu Marii Dulębianki, która mieszkała z Marią Konopnicką):

    "...dzwonił Andrzej [Dąbrowski]. Czy jeśli Wojtek napisze muzykę, nie napisałabym tekstu? Powiedziałam, że może bym napisała, gdybym umiała. Ale w życiu nie napisałam piosenki. To skąd wiesz – spytał – że nie umiesz? I dał do telefonu Karolaka.

    Przekonał cię?

    Nie. Zgodziłam się bez przekonania. Na próbę. Wojtek został wtedy w Polsce przez kilka dni, przychodził do mnie korzystać z telefonu…

    Czyli można powiedzieć, że dosłownie Andrzej Dąbrowski dał ci go do telefonu…

    Może to był tylko pretekst? W każdym razie wpadał do mnie czasem i pytał, czy może zadzwonić.

    Płacił?

    No co ty?! Czy ja wyglądam na kogoś, kto obok aparatu stawiałby skarbonkę na drobne za korzystanie z telefonu? Chociaż w paru takich domach byłam, gdzie stały jakieś szklane naczynka z monetami obok aparatów telefonicznych. Ale nie płacił. Powoli zaczynał się uzależniać finansowo. A ta zamówiona piosenka powstała. I teraz bardzo ją lubię. Nie dlatego, że to pierwsza nasza wspólna, ale dlatego, że podoba mi się początek: Kochać można byle jak i byle kogo… Ja kochałem właśnie tak, nim przyszłaś ty…".

    W to, że po czasie ta piosenka spodobała się Marysi – wierzę. W to, że była pierwszą w ogóle, że wcześniej nie napisała żadnej – nie. Więcej, mam na to dowody. Kiedy się poznali, była już popularną autorką tekstów pisanych dla Ilustrowanego Tygodnika Rozrywkowego w radiowej Trójce. I tam często pojawiały się piosenki. Zazwyczaj jako ilustracja, dodatek do słuchowisk, ale jednak. Śpiewali je Irena Kwiatkowska, Krystyna Sienkiewicz, Barbara Wrzesińska, Jolanta Zykun, Krystyna Królówna, Bohdan Łazuka, Wojciech Pokora i wielu innych wspaniałych aktorów. Jest cała masa takich, które swoim charakterystycznym "Tibi dibi dib" ubarwiał mentor i przyjaciel Marysi – Jerzy Dobrowolski. Były przerywnikami w słuchowisku "Dym z papierosa". Przed ITR-em był jeszcze radiowy Kabarecik Reklamowy. I w innym fragmencie naszej rozmowy stwierdziła, że to właśnie tam napisała pierwszą w życiu piosenkę. Na konkurs z okazji pięciolecia Biura Reklamy Polskiego Radia. Nic mnie w tym nie dziwi, była na tyle oryginalna, że mogła mieć kilka pierwszych w życiu piosenek. A być może nawet każda była pierwszą w życiu? Tej na konkurs co prawda nie napisała sama. Nie wiedziała jak ma zacząć, więc poprosiła o pomoc sąsiada – Ireneusza Iredyńskiego. I to on jej wymyślił początek:

    "Pięć lat magicznym okiem mruga

    Reklama – kot zielonooki".

    Reszta była już autorstwa Marysi. Nagrodą się podzielili. W barze SPATiF-u.

    W kolejnej książce, "Boks na Ptaku, czyli każdy szczyt ma swój Czubaszek i Karolak", udało mi się utrwalić rozmowę Marysi i Wojtka o historii innej piosenki:

    Wojtek: … moja muzyka chyba nie pomagała tym tekstom… Moje [piosenki] bywały często przekombinowane. Chyba przez to, że najpierw pisałem muzykę, a potem ta bidula… musiała się męczyć i do tych moich melodii dopisywać po literkach tekst. Ale, co ciekawe, najbardziej lubię taką naszą piosenkę, do której to ja musiałem dopisać melodię, bo tekst już był. Leżał na stole, przeczytałem i się nim zachwyciłem, więc go ukradłem. To było "Wyszłam za mąż, zaraz wracam".

    Marysia: To prawda, napisałam to do jakiegoś programu telewizyjnego. Muzykę miał pisać Jerzy Andrzej Marek, ale zadzwoniłam do telewizji i powiedziałam, że Wojtek przez pomyłkę już skomponował. I tak zostało. W tym programie zaśpiewała Krysia Sienkiewicz, a potem przejęła ją…

    Artur: Krysię?

    Marysia: Piosenkę! Przejęła Ewa Bem.

    W tych piosenkach Marysi jest dużo dobrego. Jej niepodrabialne poczucie humoru, zabawa słowem, logika, która zmierza w stronę absurdu, ale kiedy się człowiek zastanowi, to jednak logika. No bo jeśli się dokądś wychodzi, to przecież zazwyczaj można wrócić. Również, kiedy się wychodzi za mąż. Jest w tych piosenkach trochę przekory. Marysia opowiadała, że tekst "Rycz mała rycz" napisała jako odpowiedź na popularny wówczas przebój "Nie płacz maleńka, szkoda łez". Nie ma w tych piosenkach patosu, wymądrzania się, pouczania. Towarzyski, a w przypadku Wojtka nawet uczuciowy, powód pisania tekstów piosenek był moim zdaniem jednym z ważniejszych. Ale nie jedynym. Pisała dla pieniędzy – tak przecież zarabiała na życie. Na pewno kilka napisała ze strachu. Na przykład przed Dobrowolskim. Bo kazał jej coś napisać, a ona bała się powiedzieć mu, że nie. Tak podobno było z pierwszym tekstem, który w ogóle w życiu napisała. A może jednym z wielu pierwszych? Bez względu na to, czy powstały z sympatii, koleżeństwa, miłości, przekory, na skutek użyczania telefonu stacjonarnego, dlatego, że "Wojtek przez pomyłkę już skomponował", dla pieniędzy czy ze strachu, dobrze że są. Ja się cieszę.

    Artur Andrus

     

     

    Płyta CD oryginalna, nowa, zafoliowana.

  • Stan nowa, w folii
    Liczba płyt w wydaniu jedna
  • Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.

26,00  PLN
cena z 23% VAT
Cena nie zawiera kosztów dostawy

kg.

Dostępność: 1 kg.

Waga: 0 kg

Czas realizacji: w ciągłej sprzedaży

Zapytaj o produkt

Koszyk jest pusty